Diagnostyka całego układu pokarmowego przy pomocy przełomowej kapsułki BioCam

BioCam, polski medtech, który zaprojektował sondę wielkości małej kapsułki umożliwiającą nieinwazyjną diagnostykę układu pokarmowego – pozyskał łącznie 9 mln zł zewnętrznego finansowania na rozwój tego obiecującego rozwiązania. Do grona inwestorów startupu dołączył też Dawid Urban, m.in. współtwórca LESS_, który dokapitalizował go kwotą 2 mln zł. BioCam pracuje obecnie nad udoskonaleniem oprogramowania do analizy obrazów pozyskanych podczas badania oraz umiejscowioną w chmurze platformą telemedyczną. W planach na najbliższe lata jest natomiast komercjalizacja rozwiązania, głównie w Europie Środkowo-Wschodniej – w 2025 roku BioCam ma być już rentowny.

Maciej Wysocki, prezes BioCam Źródło: BioCam

Od czasu upublicznienia swojego rozwiązania oraz planów dotyczących jego rozwoju, BioCam zainteresował nim kilku wyspecjalizowanych w medtechach inwestorów VC, a także aniołów biznesu. Najpierw spółka przekonała do siebie fundusz LT Capital, następnie otrzymała dotację w ramach „szybkiej ścieżki” Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, by kolejno pozyskać rundę „pomostową” od prywatnego inwestora z Polski i wreszcie ogłosić najnowszego inwestora, wspomnianego już Dawida Urbana.

„To jedna z ciekawszych inwestycji w moim portfelu. Widzę w niej olbrzymi potencjał do zrewolucjonizowania i usprawnienia obszaru medycyny, który dotyczy coraz większej grupy ludzi, w coraz młodszym wieku. Będę obserwował dalszy rozwój spółki i wierzę, że jeśli będzie się rozwijać tak dobrze, jak dotychczas to wkrótce trafi na radar największych inwestorów z sektora medtech” – komentuje Dawid Urban, na co dzień odpowiedzialny za działalność operacyjną LESS_.

Alternatywa dla gastroskopii i kolonoskopii

Wspomniany obszar medycyny, który może zrewolucjonizować rozwiązanie BioCam, dotyczy chorób układu pokarmowego. Przede wszystkim nowotworów – takich jak np. rak jelita grubego – które niestety mają to do siebie, że dość późno dają charakterystyczne objawy, co doprowadza do sytuacji, w której pacjenci często trafiają do lekarzy już w zaawansowanym stadium choroby. Najczęściej nowotwory układu pokarmowego wykrywa się przy pomocy gastroskopii oraz kolonoskopii. Oba badania diagnostyczne nie należą jednak do specjalnie komfortowych dla pacjentów (wielu decyduje się na przeprowadzanie ich pod narkozą). Sonda BioCam pomagałaby więc we wczesnym wykrywaniu tego typu schorzeń, zapewniając jednocześnie bezinwazyjny charakter badania.

„Naszą znaczącą przewagą nad tradycyjną endoskopią jest komfort pacjenta oraz pokonywanie bariery mentalnej. Pacjenci, którzy przez lata mimo zaleceń lekarza nie odważyli się na badanie inwazyjne, znacznie chętniej połkną kapsułkę, która wymiarami nie odbiega od witaminy/suplementu diety. Pacjent inaczej też się będzie czuł mogąc przeprowadzić sobie pełne badanie układu pokarmowego nie musząc pojawiać się fizycznie w placówce medycznej a samo badanie endoskopii kapsułkowej realizować w warunkach domowych. A to sprowadza się do większej chęci badania się, większej ilości wykonywanych endoskopii i szybszego wykrywania patologii w układzie pokarmowym” – przekonuje Maciej Wysocki prezes i jeden z założycieli BioCam.

Póki co, endoskopia kapsułkowa ma największą wartość diagnostyczną przy badaniu jelita cienkiego. Zresztą początkowa idea tej technologii wiązała się z potrzebą dotarcia tam, gdzie wystarczająco dokładnie nie udaje się dotrzeć podczas gastroskopii i kolonoskopii, np. aby znaleźć utajnione krwawienie w jelicie cienkim, bez inwazyjnego „otwierania” pacjenta. Ograniczony zakres użycia tej technologii sprawił, że mimo historycznego wdrożenia jej 21 lat temu, nie została spopularyzowana. „My idziemy krok dalej i dążymy do obrazowania całego przewodu pokarmowego, co konkurencja realizuje obecnie jedynie w formie pilotaży badań żołądka i jelita grubego” – tłumaczy Maciej Wysocki.

Dodajmy, że najwięksi obecnie producenci i liderzy branży endoskopii kapsułkowej to Olympus z EndoCapsule, Medtronic z rozwiązaniem PillCam oraz chiński OMOM. Globalnie jednak liczba wszystkich obecnych na rynku producentów kapsułek tego typu jest wciąż mniejsza niż 10 i – co ważne dla BioCam – żaden z nich nie pochodzi z Europy.

Jak to działa?

Rozwiązanie BioCam to zdalny i bezkontaktowy system do diagnostyki układu pokarmowego za pomocą endoskopii kapsułkowej. Całe narzędzie tworzy środowisko wzajemnie powiązanych i współpracujących ze sobą elementów: kapsułki (hardware), oprogramowania do analizy obrazów (software), jak i platformy telemedycznej. Najistotniejsza część wspomnianego środowiska – kapsułka-sonda składa się z: kamery, mikroprocesora, modułu odpowiedzialnego za komunikację bezprzewodową, czujników położenia i temperatury oraz baterii. Całość zamknięta jest w specjalnej, biokompatybilnej otoczce.

I tak, wystarczy że pacjent – będący na czczo – połknie taką kapsułkę, by ta „wędrując” przez układ pokarmowy zarejestrowała na filmie stan jego układu pokarmowego. Następnie, na podstawie takiego zapisu, system wykryje wszelkie odstępstwa od normy. Co ważne, badanie przeprowadzić można samodzielnie w domu, w dodatku w pełni zdalnie – kapsułkę/sondę dostarczyć może kurier. Jej skuteczność przetestowano już na 14 pacjentach-ochotnikach i jak wskazują przedstawiciele BioCam, pierwsze wyniki testów są obiecujące.

„Testy z udziałem ochotników pozwoliły nam sprawdzić działanie naszego rozwiązania w warunkach rzeczywistych i zmodyfikować parametry badania, by w jeszcze większym stopniu wspierały lekarzy w diagnozowaniu patologii układu pokarmowego. Dzięki temu procesowi pozyskaliśmy dane niezbędne do stworzenia drugiej wersji naszej kapsułki endoskopowej. W planach mamy kolejne usprawnienia w ramach całej platformy BioCam” – mówi Maciej Wysocki.

Obok optymalizacji samej konstrukcji i rozmiaru kapsułki, zespół BioCam pracuje również nad ulepszeniem aplikacji do analizy badania. Obecnie, algorytmy sztucznej inteligencji – trenowane w oparciu o filmy współpracujących ze spółką placówek medycznych oraz open source’owe dane – wskazują wykryte nieprawidłowości, a umiejscowiona w chmurze platforma telemedyczna umożliwia podgląd badania przez lekarza specjalistę. Zgodnie z zapewnieniem przedstawicieli BioCam, po wprowadzeniu przez jej specjalistów usprawnień w obszarze machine learning, sieci neuronowe potrafią już z 97% dokładnością odnajdywać wszelkie patologie chorobowe. Dzięki temu lekarz szybciej dociera do właściwych zdjęć, na podstawie których przygotowuje końcowy opis badania.

Kto odpowiada za rozwiązanie?

Warto zaznaczyć, że w poprzednim roku do top managementu spółki dołączyło kilku menedżerów z dużym doświadczeniem, dzięki którym rozwój BioCam nabrał większej dynamiki. I tak, stanowisko COO objął Łukasz Horanin, ekspert specjalizujący się w rozwoju technologii, R&D, budowaniu zespołu i biznesu z dużym doświadczeniem w przetwarzaniu i automatyzacji danych, który pracował wcześniej z zespołami Scuderia Ferrari i Palantir. Proces komercjalizacji rozwiązania powierzono Grzegorzowi Moczko, który jest menedżerem z 25-letnim doświadczeniem w obszarze komercjalizacji na rynku produktów medycznych, a w BioCam objął funkcję Szefa ds. Komercjalizacji (CCO). Kluczową kadrę kierowniczą uzupełniają jeszcze Jakub Niemczuk jako CTO oraz dr inż. Martin Tabakow – lider zespołu machine learning/AI. Ten ostatni to uznany specjalista z ponad 20-letnim doświadczeniem naukowym i komercyjnym w wykorzystaniu technologii uczenia głębokiego (deep learning) i tzw. logiki rozmytej w analizie obrazowej.

Dr. inż. Martin Tabakow w BioCam pełni również funkcję Kierownika Merytorycznego wspomnianego wcześniej grantu, którego celem jest m.in. poszerzenie klasyfikacji wykonywanych przez kapsułkę zdjęć o detekcję konkretnych zmian patologicznych. To duży postęp względem dotychczas stosowanego filtrowania zdjęć do poziomu pokazywania tych ukazujących stany potencjalnie odbiegające od normy, gwarantujący wyższy poziom szczegółowości obrazu i lepszą skuteczność wykrywania możliwych chorób.

„Przez ostatnie 2-3 lata skutecznie zbudowaliśmy wokół spółki sieć, która na co dzień wspiera ją swoim doświadczeniem i wiedzą ekspercką. Dziś o sile BioCam stanowi nie tylko jego liczący 26 członków zespół, ale także 10 stałych doradców i ekspertów rynkowych oraz 3 współpracujące z nim jednostki badawcze. Gdy dodamy do tego pozyskany kapitał, mamy wszelkie podstawy sądzić, że proces komercjalizacji zakończy się sukcesem” – uważa Maciej Wysocki.

Plany na przyszłość

W najbliższych latach wrocławski startup zamierza kontynuować prace nad przybliżeniem się do uzyskania certyfikacji medycznej CE (oznacza ona spełnienie wymagań zasadniczych oraz przepisów prawa, norm jakości i bezpieczeństwa) oraz certyfikatu FDA czyli instytucji nadzorującej rynek żywności, leków oraz wyrobów medycznych w Stanach Zjednoczonych.

„Polska i Europa Środkowo-Wschodnia jest naszym środowiskiem pilotażowym i właśnie w tym regionie planujemy komercjalizację, zwłaszcza na etapie mniejszego wolumenu produkcyjnego. Wynika to również z certyfikacji medycznej CE, którą zamierzamy uzyskać do końca przyszłego roku. Docelowo celujemy w kraje wysokorozwinięte, gdzie system opieki zdrowotnej umożliwia sprawniejsze wdrożenie i szybszą akceptację naszej technologii przez służbę zdrowia. To na jakie rynki trafimy w pierwszej kolejności zależy jednak przede wszystkim od naszych partnerów licencyjnych i ich strategii biznesowej” – tłumaczy Maciej Wysocki. „W roku 2024 planujemy natomiast rozpocząć certyfikację FDA pod Amerykę Północną a następnie zainteresować się Azją” – dodaje.

Prowadzone są również rozmowy z wieloma krajowymi i zagranicznymi placówkami oraz klinikami medycznymi, jak również korporacjami branżowymi w celu przeprowadzenia badań pilotażowych na grupie kilkuset pacjentów.

Przedstawiciele startupu skontaktowali się także z NFZ. Rozmowy prowadzone z funduszem są jednak na bardzo wczesnym etapie ze względu na trwający wciąż proces pracy nad finalnym produktem – dla Ministerstwa Zdrowia kluczowe są badania kliniczne i walidacja pilotażowa, poprzedzona uzyskaniem statusu wyrobu medycznego.

„Długoterminowo jesteśmy jednak dobrej myśli – celujemy by cenowo nie odbiegać od pakietu gastroskopia-kolonoskopia-narkoza, a biorąc pod uwagę bardzo niską zgłaszalność na narodowe, w całości refundowane programy przesiewowe, np. raka jelita grubego (na poziomie 13-17% w zależności od regionu) – oznacza to długoterminową korzyść również dla służby zdrowia. Szybciej wykryta choroba ma większą szansę na wyleczenie bądź zabieg z minimalną inwazyjnością (laparoskopowo), a to przekłada się na znacznie mniejsze koszty hospitalizacji czy też – gdy już jest na walkę z chorobą za późno – leczenie paliatywne” – uważa Maciej Wysocki. „Wstępne rozmowy z przedstawicielami NFZ pokazują, że utrzymanie się w pułapie 1000-2000 zł na całe badanie klasyfikuje się pod próg refundacyjny w swojej kategorii. Pod kątem potencjału komercjalizacji za granicą warto jednak wspomnieć, że u nas inwazyjne badania endoskopowe jak gastroskopia i kolonoskopia należą do jednych z najtańszych w Europie. W krajach wysokorozwiniętych mówimy o wydatku rzędu 2000-3000 dol./euro za gastroskopię bądź kolonoskopię, a nie nawet pakiet” – dodaje.

W perspektywie kolejnych 2 lat BioCam zakłada podpisanie pierwszych umów na licencjonowanie technologii (rozmowy z pierwszą firmą o międzynarodowym zasięgu są już zaawansowane) i zamierza rozwinąć nowe funkcjonalności kapsułki. Jak przewidują eksperci spółki, w przyszłości ich sonda może zostać wyposażona w czujniki ciśnienia i pH, a przy jej pomocy będzie można również wykonywać badania kontrastowe czy biopsje. Powinna umożliwić także zdalne uwalnianie leków oraz szczepionek.

Zgodnie z założeniami zarządu spółki, już w 2025 roku BioCam powinien być rentowny.

 

News